Małe wyprawy

Przez Przysłop, Dzwonkówkę i Bereśnik


Szczawnica kojarzy się z Pieninami, choć tak naprawdę jej większa część (prawy brzeg Grajcarka) leży w Beskidzie Sądeckim, dlatego kolejną trasą, którą proponujemy jest wycieczka właśnie w tę stronę. Do przejścia, przejechania rowerem lub przebiegnięcia będzie 15.5 km z przewyższeniem 560m.

Z centrum Szczawnicy należy udać się na Plac Dietla (szlak żółty i niebieski), później skręcić w prawo w alejkę w Parku Górnym i kierować się w stronę Dworku Gościnnego. Następnie przechodzimy obok głównych drzwi gmachu i wchodzimy po kilku granitowych schodkach (obok wąski podjazd dla rowerów) w alejkę, która wiedzie na wprost i po jakich 150m przecina drogę. Po przecięciu drogi idziemy alejką jeszcze jakieś 100m i skręcamy w lewo w ulicę św. Krzyża. Pnie się ona stromo pod górę aż do wypłaszczenia, następnie przechodzi w asfaltową otoczoną trawami i krzewami drogę i wijąc się schodzi w dół aż do ul. Kunie. Na rozdrożu skręcamy w lewo i kierujemy się w stronę karczmy Czarda. Mijamy ją i wkrótce dochodzimy do kaplicy na Sewerynówce*. Przy kaplicy skręcamy w lewo i tą samą drogą idziemy aż do osady Potoki. Tam znów skręcamy w lewo między zabudowaniami i leśną drogą w górę dochodzimy do osiedla i przeł. Przysłop.**

Na przełęczy spotykamy szlak czerwony, według którego w lewo skręcamy w stronę Dzwonkówki (w prawo byłoby do schr. pod Prehybą). Początkowo droga biegnie dość stromo w górę. Dla tych, którzy wybiorą się tam z rowerem, będzie to nie lada wyzwanie, bo nawet pchanie roweru miejscami jest bardzo trudne. Można to potraktować jako trening siłowy i kondycyjny w jednym. Potem podejście łagodnieje. Po pewnym czasie napotkamy ścieżkę ze szlakiem żółtym, należy weń skręcić. Szlak żółty mija nieco grzbiet Dzwonkówki, jednak widoki będą o wiele lepsze przy schodzeniu niż ze szczytu. Dawniej, gdy tereny te okalały łąki i pastwiska, było to z pewnością miejsce widokowe. Teraz okolica zarosła lasem. Wspomniany szlak żółty zaprowadzi nas aż do centrum miasta. Po drodze warto zatrzymać się przynajmniej dwukrotnie: najpierw w „Bacówce pod Bereśnikiem” (napotkamy dodatkowy drogowskaz, spod schroniska przepiękne widoki, warto) oraz pod krzyżem na Bryjarce (również należy o kilkadziesiąt metrów odbić ze szlaku, jest oznakowanie)

Kierując się szlakiem żółtym schodzimy do ul. Języki, nią w dół na Plac Dietla i ul. Zdrojową do centrum Szczawnicy.

*kaplica pw. Wniebowzięcia Najświętszej Marii Panny, odpust – 15 sierpnia

** Na polanie: drewniana kaplica wybudowana w miejscu, gdzie stała chata Fijasów, którą Niemcy spalili wraz ze znajdującymi się tam domownikami; na szczycie przełęczy pomnik partyzantów.

Górami do muzeum


Cel – Muzeum Pienińskie

Centrum Szczawnicy – dolna stacja kolei linowej Palenica – ścieżka pieszo-rowerowa – ul. Pienińska – przeł. Pod Szafranówką – Szafranówka – Łaźne Skały – przeł. Pod Huściawą – Szlachtowa

Długość trasy: 9km

Suma podejść: 425m

Czas przejścia: 3h + czas na ewentualne zwiedzanie muzeum

Wędrówkę rozpoczynamy na przystanku busów naprzeciw restauracji „Halka” w centrum Szczawnicy. Pobliskimi schodkami schodzimy w dół, mijamy dolną stację kolei linowej (po lewej wypożyczalnia rowerów, a zimą nart). Przechodzimy przez mostek i skręcamy w prawo w ścieżkę pieszo-rowerową. Ścieżka ta nosi imię Anny i Artura Wernerów – zasłużonych dla Szczawnicy działaczy sportowych. Zwana jest również Szlakiem Podróżników i Odkrywców, ponieważ wzdłuż niej ułożono pamiątkowe głazy poświęcone m.in. Arkademu Fiedlerowi, Bronisławowi Malinowskiemu, Antoniemu Halikowi. Za ok. 1/2h ten odcinek ścieżki kończy się. Łatwo rozpoznać właściwy moment, bo płynący wzdłuż ścieżki Grajcarek tuż obok (pod mostem) wpada do Dunajca. Z prawej mijamy regionalną karczmę, punkt gastronomiczny, biuro turystyczne, sklep spożywczy i skręcamy w lewo między domami w wąską asfaltową dróżkę. Za ok. 100m kończy się asfalt, a zaczyna droga gruntowa. Tam skręcamy w prawo przez mostek nad Głębokim Potokiem. Wkrótce na rozwidleniu dróg skręcamy w lewo. Na rozdrożu przy górnym skraju łąk skręcamy znów w prawo. Już na tym etapie trasa zaczyna się robić widokowa. Jeszcze przed pierwszym rozwidleniem widać Sokolicę (747m), przeł. Sosnów (650m) i Czertezik (772m), zaś na rozdrożu powyżej łąk Bystrzyk (704m), a na prawo dalekie Trzy Korony (982m).

Pniemy się nadal aż do przeł. Pod Szafranówką. Stamtąd szlak żółty prowadzi do słowackiej Leśnicy, jednak my obieramy kierunek w lewo (szlak niebieski), który wzdłuż granicy zaprowadzi nas na Szafranówkę i dalej grzbietem Małych Pienin w kierunku Jaworek. Szczegółowo ten szlak został opisany jako trasa pod tytułem Słowacki Akcent.  Podążamy tym szlakiem aż do przeł. Pod Huściawą, gdzie opuścimy szlak niebieski i żółtym zejdziemy w lewo do Szlachtowej. Zejście w stronę Szlachtowej jest szczególnie malownicze w jesieni, kiedy to rosnące wokół szlaku krzewy mienią się w słońcu złotem i czerwienią. Nasza wędrówka kończy się vis-à-vis Muzeum Pienińskiego – etnograficznego muzeum, w którym zgromadzono pamiątki po minionych pokoleniach górali szczawnickich i żyjących tu niegdyś Rusinach. W Muzeum warto się również zapoznać z historią Szczawnicy.

Po zwiedzeniu placówki do miasta i początku naszej wycieczki można się dostać busem. Przystanek znajduje się nieopodal.

Jarmuta, Matka Boska i jagody


Trasa: Centrum Szczawnicy (Restauracja Halka) – budynek Eglander – ul. Szalaya – ul. Szlachtowska – ul. Potok – przedłużenie ul. Potok (droga polna) – wieża przekaźnikowa na Jarmucie – kapliczka Matki Boskiej Fatimskiej – powrót tą samą trasą

Długość trasy: 8km, Suma podejść: ok.300m, Czas przejścia: 2,5h + czas przeznaczony na zbieranie jagód

Opis: Wycieczkę rozpoczynamy obok restauracji Halka w centum Szczawnicy. Kierujemy się w stronę zabytkowego budynku Eglander (na wschód). Obecnie mieści się w nim m.in. Cafe Eglander, więc budynek będzie łatwo rozpoznać po szyldzie. Po lewej mijamy skwer z ławeczkami i klombami, przechodzimy przez przejście dla pieszych i obchodzimy Eglander z prawej strony. Mijamy biuro turystyczne. Przed zakrętem kończy się ulica Główna, a zaczyna Szalaya – jedna z najważniejszych w Szczawnicy. Nazywa się tak już od blisko stu lat.

Ulicą Szalaya wędrujemy ok. 1km aż po lewej miniemy siedzibę Urzędu Miasta i Gminy Szczawnica. 150m dalej dojdziemy do mostu. Nosi on nazwę św. Jana Nepomucena. Przy moście stoi zabytkowa kamienna kapliczka z figurką patrona mostu. Więcej na temat tej i innych okolicznych kapliczek można przeczytać w publikacji pt. „Kapliczki nasze sercu bliskie” wydanej przez Pieniński Oddział PTTK w Szczawnicy. Przechodzimy przez most. Tu zaczyna się ul. Szlachtowska, za za mostem w prawo odchodzi kolejna słynna szczawnicka ulica nazwana „Maćka zza Ławy” (ława to po góralsku most, kładka). Mijamy ją i idziemy Szlachtowską jeszcze ok. 250m. Skręcamy w prawo i wędrujemy między domami ulicą bez nazwy. (Miejscowi mówią na nią „Na Potoku”.) Po ok. 0,5km przechodzi ona w polną drogę, którą może czasami płynąć strumyk (w deszczowym czasie lub po burzy). Idziemy nią 20-25min aż skończą się drzewa i naszym oczom ukaże się otwarty, trawiasty teren. Ścieżka biegnie dalej w górę wzdłuż polany, po czym należy skręcić w lewo. W tym miejscu trzeba się trochę skupić, bo droga nie jest oznakowana. Wskazówką może być to, że znów idziemy między drzewami; podejście pod sam przekaźnik na Jarmucie jest szerszą gliniasto-kamienistą dróżką (nie ścieżką); biegnącą stromo w górę. Najpierw zakręca w lewo (przez kilka minut pójdziemy na zachód). Po osiągnięciu szczytu po prawej na wypłaszczonym terenie zobaczymy wieżę przekaźnikową. Obchodzimy ją z lewej (idąc drogą pełną kolein zwykle wypełnionych wodą i porośniętą trwą). Ten mało komfortowy odcinek kończy się po ok.200m, a naszym oczom po lewej między drzewami ukaże się prześwit i widok na Szczawnicę. Będzie to znak, że należy skręcić w tę stronę, wyjść z zadrzewienia i wejść na łąkę.

Na środku otwartego terenu stoi kapliczka z figurą Matki Bożej Fatimskiej, spoglądającej na dolinę Grajcarka. Wokół kapliczki rośnie kilka młodych drzew i krzewów. W tym miejscu miejscowi czasem palą ogniska i biwakują. A nieco niżej wsród traw kryją się krzaczki jagód, których w lipcu można tu nazbierać lub najeść się do woli.

Trasę tę można śmiało sprawidzić na mapach google, przejść ją a następnie pochwalić się bytnością w mało uczęszczanym a urokliwym miejscu.

Do Szczawnicy wracamy tą samą drogą, którą przyszliśmy.

Ciekawostki: Przy ulicy Szalaya znajdowały się najstarsze świątynie szczawnickie, pierwsza zbudowana w XIVw., która runęła za starości i następna, wzniesiona w 1550r. Mieszkały tu najdawniejsze szczawnickie rody: Węglarzów, Spodników, Mastalskich, Hurkałów, Słowików, Majerczaków, Zachwiejów i innych. Jeden z najstarszych budynków w Szczawnicy „Dom na Skałce” również znajdował się przy tej ulicy. Każdy z ulokowanych tu domów ulokowanych miał nadane godło namalowane przez Józefa Szalaya m.in. pod różą, pod smokiem, pod lisem, pod wężem, pod konikiem, pod aniołkiem, pod góralem…

Ostrzeżenie: Trzeba uważać na żmije zygzakowate. Polecamy dobre kryjące, obuwie.

Ze Szczawnicy na Durbaszkę


Trasa: Centrum Szczawnicy – Palenica – Szafranówka – Łaźne Skały – przeł. pod Huściawą – Wysoki Wierch – schr. pod Durbaszką – parking pod Homolami – Jaworki

* Trasa tu zaprezentowana jest niezwykle widokowa i mniej uczęszczana. Podążającemu nią turyście przez większą część szlaku towarzyszy spokój i możliwość podziwiania krajobrazów. Podczas tego typu wędrówek warto zaopatrzyć się w „Panoramy widokowe Pienin”, publikację dostępną w biurach turystycznych i w punktach sprzedaży wydawnictw turystycznych m.in. w centrum Szczawnicy. Panoramy pozwalają na zidentyfikowanie każdego widzianego pasma i szczytu, porzeszają wiedzę na temat gór.

Długość trasy: 12km, Suma podejść: 540m, Czas przejścia: 3.40 godz.

Wędrówkę rozpoczynamy na przystanku busów w centrum Szczawnicy, na przeciwko restauracji Halka. Lokalizujemy kwiatowe rzeźby dwóch słoni i po schodkach, które znajdują się tuż obok nich, schodzimy do doliny Grajcarka. Szlakiem żółtym podążamy najpierw według wskazówek z trasy Słowacki akcent. Później obieramy szlak niebieski biegnący granicą państwa i wzdłuż niego skręcamy w lewo (w prawo szlak prowadzi do schroniska Orlica).

Ścieżka wiedzie kolejno przez młody las, skalisty grzebiet Witkuli (736m.n.p.m.), obniża się na skraj polan, z których rozciągają się widoki na Szczawnicę i całe Pasmo Radziejowej w Beskidzie Sądeckim. Następnie szlak biegnie na Załazie, którego wierzchołek znajduje się 50m w bok. Warto na chwilę zboczyć z trasy i podziwać również widok z Załazia na: Holicę, Trzy Korony, Górę Zamkową, Sokolicę na zachodzie; na prawo Szafranówkę, Palenicę, za nimi w dali m.in. Lubań; na północy wspomniane Pasmo Radziejowej z Prehybą i Wielką Prehybą włącznie; na prawo od nich m.in. Wysoka, Durbaszka a najbliżej przed nami Jarmuta.

Wracamy na szlak i lesisty grzebiet Łaźnych Skał obchodzimy trawersem w dół oddalając się chwilowo od granicy. Przemierzamy kolejno łąki na przełęczy pomiędzy Łaźnymi Skałami i Cyrhlami i laski na Cyrhlach. Po lewej w dole leży wieś Szlachtowa z bielejącą w centrum dawną cerkwią. Na przełęczy pod Huściawą napotykamy szlak żółty, którym można zejść do Szlachtowej. Nasza trasa biegnie jednak nadal na wprost i trawersuje północnym stokiem Wysokiego Wierchu (warto na niego podejść, jeśli ktoś ma siłę i ochotę). Po lewej wkrótce mijamy bacówkę, do której w sezonie letnim można zajrzeć i skosztować tradycyjnych wyrobów pasterskich. Osiągamy Przełęcz pod Durbaszką i szlakiem niebieskim wzdłuż granicy państw zaczynamy się wspinać na Durbaszkę, jednak jej nie zdobywamy. W połowie podejścia drogowskaz (bez szlaku) informuje nas, że tędy schodzi się do Schroniska Pod Durbaszką (ok.10 min.). W budynku mieści się filia Młodzieżowego Domu Kultury „Dom Harcerza” w Krakowie. *Ciekawostki na jego temat można znaleźć np. przewodniku „Szlaki pełne zdrowia” wydanym w 2015r. przez Odział Pieniński PTTK.

Na tarasie widokowym schroniska nie sposób nie zatrzymać się choć na chwilę. Widoki są przepiękne. Później utwardzoną drogą schodzimy w dół do parkingu pod Homolami, gdzie istnieje możliwość posilenia się barze, zakupu pamiątek etc. Droga na Durbaszkę, mimo sporego nachylenia, jest często pokonywana przez rowerzystów, zarówno w dół jak i górę. Z parkingu pod Homolami istnieją dwie możliwości dotarcia do centrum Jaworek. 1. Skręcamy w prawo i chodnikiem wzdłuż drogi asfaltowej spacerujemy 5-10min. Po ok.500m po prawej mijamy sklep spożywczy. 2. Naprzeciw parkingu schodzimy drogą wewnętrzną w dół, przekraczamy most, mijamy prywatną posesję i zakład drzewny, następnie wąską ścieżką wspinamy się w stronę kościoła pw. Jana Chrzciciela (dawna cerkiew). Świątynię można zwiedzić, jeśli akurat będzie otwarta. Stamtąd do centrum Jaworek jeszcze ok.5 min. Tam na zdrożonych wędrówką czeka regionalna karczma Bacówka (na prawo w stronę rynku), sklep spożywczy (z ulicy Kościelnej należy skręcić w lewo) i przystanek busów zarówno obok karczmy jak i przy sklepie.

Małe Pieniny, wielki skarb


Małe Pieniny są częścią całych Pienin leżącą na wschód od Pienin Właściwych. Pasmo to ciągnie się zarówno po stronie polskiej, jak i słowackiej.  Granica biegnie grzbietem aż do Przełęczy Rozdziele, która wyznacza już początek Beskidu Sądeckiego. Na Słowacji obszarem Małych Pieinn zarządza Pieniński Narodny Park. Ciekawostką jest, że wbrew nazwie, to w Małych Pieninach znajduje się najwyższy szczyt całych Pienin mianowicie Wysoka, 1050 m.n.p.m. Wokół szczytu rośnie górnoreglowy las świerkowy objęty rezerwatem o nazwie Wysokie Skałki.

Małe Pieniny można zwiedzić wędrując wzdłuż niebieskiego szlaku ze Szczawnicy w kierunku Jaworek, aż po Przełęcz Rodziele. Niech ten szlak będzie osią główną, której się trzymamy omawiając tutaj Małe Pieniny. Wycieczkę można rozpocząć w okolicach przeprawy międzybrzegowej na Sokolicę przy ścieżce pieszo-rowerowej, niedaleko granicy ze Słowacją. Obok schroniska Orlica trzeba wspiąć się na grzebiet pasma, iść w kierunku Szafranówki, a potem dalej nad Szlachtową, pod Wysokim Wierchem, aż po Wysokie Skałki i Rozdziele. Zajmie to ok. 6 godzin w jedną stronę. To dla zaawansowanych i pewnych swej sprawności. Tę wyprawę można też podzielić na etapy, bowiem szlak niebieski przecina w poprzek kilka innych szlaków, którymi można wspiąć się na górę i wędrować wybranym odcinkiem szlaku niebieskiego. Są to:

– żółty szlak ze Szczawnicy przez Szafranówkę do Leśnicy,

– żółty szlak ze Szlachtowej przez Wysoki Wierch do Wielkiego Lipnika,

– zielony szlak z Jaworek w okolice Wysokiej i do Stranian,

– żółty szlak z Białej Wody przez Przełęcz Rozdziele do Litmanowej.

Wszystkie też szlaki można oczywiście pokonywać w odwrotnych kierunkach.

Wędrówka tymi trasami nie będzie polegała jedynie na podziwianiu widoków i przyrody. Małe Pieniny kryją w sobie kilka niespodzianek i prawdziwych turystycznych perełek. Pełne są też atrakcji służących turystom w celach rekreacyjnych i sportowych, jak np. ścieżka rowerowa do Leśnicy i do Czerwonego Klasztoru (tu proponowałabym odsyłacz z podświetlonym linkiem). Rowerzystom gustującym w terenach górskich i leśnych z pewnością spodobają się znakowane (choć może słabo, trzeba się skupić, żeby nie pobłądzić) szlaki rowerowe pokrywające się po części ze wspomnianym szlakiem niebieskim.

Małe Pieniny są słynne z udostępnianych do zwiedzania wąwozów i rezerwatów: Homole i Biała Woda. Oba malownicze i cenne przyrodniczo. W Homolach w okresie letnim można spotkać Niepylaka Apollo, rzadkiego a największego dziennego motyla w Polsce, symbol Pienińskiego Parku Narodowego. Biała Woda, do której da się wjechać wózkiem dziecięcym lub inwalidzkim, kryje w sobie pozostałości po dawnej wsi. Wśród zarośli uważne oko wędrowca dojrzy stare piwnice i resztki podmurówek chyż czyli rusińskich domostw i gospodarstw.

W Małych Pieninach funkcjonują dwie koleje linowe. Kolej krzesełkowa PKL Palenica w Szczawnicy cały rok wywozi turystów na szczyt Palenicy, gdzie czynna jest rynna grawitacyjna, dodatkowa atrakcja tego miejsca. Zimą zaś na miłośników białego szaleństwa czekają tam stoki o różnym stopniu trudności. Szafranówka dla początkujących, Palenica II jako długa rodzinna trasa i Palenica I posiadająca klasyfikację FIS. W Jaworkach cały rok działa wyciąg krzesełkowy Arena Narciarska Jaworki-Homole. Kolej linowa może wywieźć turystów na górę w okolice wylotu Wąwozu Homole. Tam na polanie tuż obok szlaku zielonego mieści się gościnna góralska bacówka, w pobliżu której czesto pasą się owce, krowy a nawet osiołek. Zimą Arena działa jako wyciąg i stok narciarski.

Jeśli chodzi o bacówki, juhasów i owce to w sezonie letnim taki malowniczy widok jest przy szlaku niebieskim częsty. Jeden z tradycyjnych szałasów znajduje się w okolicach Durbaszki i Wysokiego Wierchu. Po Durbaszką jako Górski Ośrodek Szkolno-Wypoczynowy działa schronisko turystyczne. Jest to Filia Młodzieżowego Domu Harcerza W Krakowie. Innym schroniskiem Małych Pienin jest wspomniana już Orlica w Szczawnicy. Obiekt ma ciekawą historię, a tuż obok niego stoi Izba Pamięci Ośrodka Kultury Turystyki Górskiej. Wstęp na wystawę jest wolny.

Ciekawostką charakterystyczną dla Małych Pienin są dawne, nieczynne już sztolnie pod Jarmutą. Są to pozostałości po XVIII-wiecznych kopalniach srebra. Tworzą one sysytem jaskiń po części zalanych wodą. Opowieści o nich intrygują zarówno mieszkańców jak i turystów. Niestety po pierwsze trudno je znaleźć, po drugie ich zwiedzanie jest wzbronione.

Małe Pieniny to bogactwo atrakcji i ciekawostek z nimi związanych. Warto się z nimi zapoznać czytając o Jaworkach, Szlachtowej, Szczawnicy, Leśnicy, o góralach pienińskich czy o dawnych mieszkańcach Rusi Szlachtowskiej.

Weterny Vrch rowerem lub pieszo


Już po samym zapisie można zgadnąć, że Veterny Vrch leży na Słowacji. Jest to szczyt leżący w Magurze Spiskiej. Wznosi sie na wykość 1111m.n.p.m., a jego polska nazwa brzmi po prostu Wietrzny Wierch. Wietrzny rzeczywiście jest, bo odsłonięty. W 2004 roku wichura, która przeszła przez okoliczne pasma, połamała drzewa i dodatkowo odsłoniła szczyt. Stał się przez to jeszcze bardziej widokowy. Rozciąga się stamtąd panorama 360 stopni, a więc we wszystkie strony świata.

Na pierwszym planie widać Tatry z Łomnicą. Podążając wzrokiem zgodnie ze wskazówkami zegara, można ujrzeć Beskid Żywiecki z Babią Górą, Gorce z Turbaczem, Beskid Wyspowy z Mogielicą, Beskid Sądecki z Radziejową, Pieniny z Wysoką. Znawcy przy dobrej pogodzie zauważą też Lackową w Beskidzie Niskim. Panoramę zamykają szczyty Pasma Lubowelskiego (Ľubovnianska Vrchovina) i  Gór Lewockich (Levockich Virchov).

Dlaczego opisujemy tu Wietrzny Wierch? Bo mimo iż nie leży on w Pieninach, to znajduje się stosunkowo blisko. Łatwo i warto go odwiedzić dla tej satysfakcji, że zdobyło się szczyt raczej mało uczęszczany a dzięki widokom – godny pozazdroszczenia. Najlepiej na rowerze. Wiedzie nań leśny trakt, który bierze swój początek w centrum wsi Wielki Lipnik. Ze Szczawnicy w kierunku Wielkiego Lipnika trzeba się udać Drogą Pienińską w kierunku Słowacji. W zależności od kondycji lub upodobań po przekroczeniu granicy państw należy podążać szlakiem czerwonym w kierunku Czerwonego Klasztoru lub szlakiem niebieskim w stronę Leśnicy. 1. Trasa z Czerwonego Klasztoru do Wielkiego Lipnika jest to po prostu droga asfaltowa. W centrum wsi niedaleko siedziby władz i domu kultury znajduje się tablica z mapą, na której zaznaczono również szlak rowerowy. 2. Do tego samego punktu można dotrzeć od strony Leśnicy. Jest to trasa krótsza, ale wymaga pokonania dużego wzniesienia, jakim jest Przełęcz pod Tokarnem.

Obie możliwości (rowerową i pieszą) zdobycia Wietrznego Wierchu od strony Wielkiego Lipnika przedstawia poniższy fragment mapy: Trasa rowerowa, oznaczona od czasu do czasu dużym czerwonym C na drzewach, wiedzie najpierw w głąb Magury, a potem odbija w lewo i wznosi się do góry. Aby dojść na sam szczyt, należy pod koniec wędrówki opuścić trasę rowerową (gdyż prowadzi ona potem w dół do Podolińca) i jakieś 10, 15 minut podążać za znakami zielonymi. Zaś kierując się szlakiem czerwonym pieszym z Wielkiego Lipnika, należy uważnie piąć się w górę aż dojdzie się na szczyt.

Satysfakcja ze zdobycia tego szczytu – murowana. Dodatkowymi atutami są: cisza, spokój, widoki i fakt odwiedzenia nietypowego miejsca. Pieszą wedrówkę można zorganizować tak, że do samego Lipnika dojeżdża się samochodem i po wejściu czerwonym szlakiem na szczyt, wraca tą samą drogą do centrum wsi. Rowerową wycieczkę można z kolei rozwinąć – zjechać do Podolińca. Stamtąd szosą kierować się na Niżne Rużbachy, Hniezdne, Kamienkę i powoli powoli wracać do Polski. Są zresztą różne inne możliwości. Warto zaopatrzyć się w mapę. Życzymy miłych wrażeń!

Słowacki akcent


Trasa: Szczawnica (karczma u „Polowacy”) – promenada nad Grajcarkiem – dolna stacja kolei krzesełkowej – Palenica – Szafranówka – przełęcz Pod Szafranówką – Leśnica – Droga Pienińska – Szczawnica (przystań flisacka) – promenada nad Grajcarkiem – karczma „U Polowacy”

Długość trasy: 10,5km, Suma podejść: 350m, Czas przejścia: 2,55h

Opis: Wycieczkę zaczynamy obok karczmy „U Polowacy” i rozgrzewamy się spacerując promenadą w kierunku dolnej stacji kolejki linowej. Mijając wyciąg, przekraczamy kładkę na Grajcarku i od ul. Zawodzie żółtym szlakiem zaczynamy się wspinać leśną ścieżką. Na Palenicę można wyjechać kolejką krzesełkową, jednak w celu spalenia jak największej ilości kalorii, zalecamy wyjście o własnych siłach. Ścieżka biegnie stromo w górę. Miejscami wije się i krzyżuje z zawieszonym wysoko w górze wyciągiem.

Po dotarciu na szczyt Palenicy, na wprost, na przeciwległym wzniesieniu ukaże się nam Szafranówka. Przestrzeń pomiędzy jednym a drugim szczytem przypomina siodełko. W zimie działa tu stok narciarski. Pokonujemy ten odcinek w kilkanaście minut i docieramy na Szafranówkę, skąd wędrujemy szlakiem niebieskim. Ów szlak, biegnący nieopodal granicy państw Polski i Słowacji, doprowadzi nad do żółtego, który już po słowackiej stronie schodzi do wsi Leśnica. Stanąwszy na drodze między domami, obieramy ponownie szlak niebieski, skręcamy w prawo i kierujemy się w stronę Szczawnicy. Mijamy znaną z gościnności Chatę Pieniny. W miejscu tym można się posilić, napić np. Cofoli (słowacki rodzaj coca-coli), w sezonie letnim posłuchać góralsko-cygańskiej muzyki, a w sklepiku obok zrobić zakupy. Na chętnych nieopodal chaty czeka nawet plenerowa siłownia.

Dalej szlakiem niebieskim podążamy do Szczawnicy. U ujścia Leśnickiego Potoku, gdzie napotykamy również znaki czerwone, skręcamy w prawo ścieżką pieszo-rowerową wzdłuż Dunajca. Droga, którą idziemy stanowi jednocześnie fragment tzw. Drogi Pienińskiej łączącej niegdyś Szczawnicę z Czerwonym Klasztorem. Mijamy dawne przejście graniczne, a za kilka minut po lewej miejsce przeprawy międzybrzegowej na Sokolicę. Dalej kolejno: po prawej pawilon Pienińskiego Parku Narodowego, do którego wstęp jest bezpłatny; po lewej wysepkę zwaną cyplem (naturalnie odizolowane od ludzi siedlisko ptaków, płazów i gadów). Odtąd trzymamy się już tylko szlaku czerwonego. W miejscu, gdzie pojawiają się pierwsze karczmy i zabudowania Szczawnicy – mijamy przytań końcową polskiego spływu. Ścieżka pieszo-rowerowa w tym miejscu skręca nieco w prawo i biegnie wzdłuż Grajcarka. Stamtąd już tylko ok.10 minut do karczmy „U Polowacy”. Na drugi brzeg Grajcarka możemy się dostać przechodząc którymkolwiek mostkiem, jaki napotkamy po lewej stronie. Jeden z nich znajduje się naprzeciw karczmy.

Miejsca związane z historią: przy promenadzie tablica pamiątkowa ku czci hr. Jana Esterhazyego (1901-1957), bohatera i postaci ważnej zarówno dla Węgrów jak i Polaków; na Grajcarkiem w pobliżu dolnej stacji PKL – obelisk upamiętniający 200-lecie uzdrowiska i 50-lecie nadania Szczawnicy praw miejskich;

Ciekawostki: Na Drodze Pienińskiej po polskiej stronie niedaleko przejścia granicznego do skały przytwierdzona jest metalowa tabliczka upamiętniająca poziom wody Dunajca podczas powodzi w 1934r.

Miejsca widokowe: widok z Palenicy na Tatry (specjalne miejsce wyznaczone do robienia zdjęć); widok z Szafranówki na Pieniny, Tatry, Gorce, Babią Górę i Beskid Sądecki; widok na Trzy Korony ze stoków Szafranówki (po stronie słowackiej); dolina Leśnickiego Potoku z masywem Bystrzyka

Z Pienin w głąb historii


Jeden potok i jeden most. Tyle w Jaworkach dzieli dwa pasma górskie – Pieniny i Beskid Sądecki. Stojąc po środku wsi na obecnym kamiennym rynku, wystarczy tylko przekroczyć potok Grajcarek i już geograficznie znajdziemy się w Beskidzie Sądeckim. Wędrując dalej ulicą Czarna Woda, możemy odbyć spacer śladami dawnych mieszkańców tej miejscowości – Rusnaków, zwanych także Rusinami Szlachtowskimi. Czarna Woda jest mniej znana od Białej, zupełnie inna a ciekawa. Nie znajdziesz tej trasy w przewodniku, bo nie wyznaczono tędy żadnego szlaku turystycznego.

Podążaj za naszymi wskazówkami: Wyruszając z rynku w Jaworkach, mijamy odnowioną kilka lat temu karczmę „Bacówka”. Warto wspomnieć, że jej pierwotną wersję zbudowano w latach 70-tych XXw. na potrzeby filmu „Znikąd donikąd”, który kręcono właśnie tutaj. Przekraczamy most i idziemy dalej ulicą robiąc od czasu do czasu „skoki w bok”. Pierwszy czeka nas już jakieś 50m wyżej. Można skręcić w lewo w ul. Kościelną, przy której stoi kilka starych chyż i zabudowań gospodarczych, pozostałości po Rusinach. Na końcu ulicy Kościelnej nie można spodziewać się niczego innego, jak kościoła, a w tym przypadku dawnej cerkwi. Obok niej stoi cmentarz, po którym wędrówka również może być ciekawym doświadczeniem. Obok współczesnych znajdziemy tam groby rusnackie z charakterystycznymi dla kościoła wschodniego krzyżami. Miejsca te można także zwiedzić w drodze powrotnej z tej wycieczki. Będzie to doskonałe zwieńczenie spaceru w głąb historii.

Wracamy do ulicy Czarna Woda i wędrujemy nią dalej. Jakieś 200m od opuszczenia ulicy Kościelnej zabudowa po obu stronach staje się dość gęsta i zwarta. Jeszcze kilkadziesiąt lat temu domów nie było tu prawie wcale. Teren po lewej i prawej stronie drogi jest, jak na Jaworki, dość płaski i równy. Dlatego przez miejscowych potocznie zwany był Równie. Ok. nr 40 znów możemy zboczyć trochę z drogi i wejść w małą uliczkę tym razem po prawej. Po kilkunastu metrach schodzi ona w dół aż do potoku Czarna Woda. Dochodzimy do miejsca, gdzie przed II wojną światową stał jeden z funkcjonujących w okolicy młynów.

Znów cofamy się do ulicy i idziemy w górę. Po kilkuset metrach kończą się domy, mijamy tartak, zakręt i dochodzimy do mostu, powyżej którego prawdopodobnie zaczynała się niegdyś wieś Czarna Woda. Płaski i równy teren, który minęliśmy to były pola uprawne stanowiące granicę pomiędzy Jaworkami i Czarną Wodą. Jesteśmy ok. 1km od centrum Jaworek. Powyżej mostu po lewej mijamy jedną z rusińskich kapliczek. Zaczynają się pierwsze domy dawnej wsi. Przed kolejnym mostem stoi następna stara drewniana kapliczka. Powyżej mostu – niezamieszkany drewniany, ale podpiwniczony dom, który pamięta czasy, kiedy jeszcze był chyżą. Jakieś 300m wyżej mijamy kapliczkę murowaną, zwaną niegdyś „cerkowną”, bo dawni mieszkańcy utrzymywali, że to tu miała przed wiekami stanąć cerkiew. Teren by się nadawał, w tym miejscu rozległy i równy. Teraz mieszkańcom wsi byłoby tu nie po drodze, ale jeszcze przez II wojną światową wieś Czarna Woda ciągnęła się sporo kilometrów dalej niż obecnie. Idziemy dalej, za zakrętem, ukryta w gałęziach drzew stoi inna, niepozorna ale ciekawa kapliczka. Droga troszkę się wznosi i za kolejnym dużym zakrętem po lewej mijamy miejsce zwane „Za młynkiem”, bo tam jeszcze przed ok. 70-ciu laty również funkcjonował młyn. Świadczą o tym zachowane do dziś dwa charakterystyczne kamienne progi na rzece. 200m wyżej jest kolejny duży zakręt a za nim po lewej posesja, na której stoi jedna z najlepiej zachowanych chyż. Za pozwoleniem gospodarzy, którzy mieszkają obok, można ją również zwiedzić w środku. Miejsce to jest często fotografowane przez turystów, bo chyża razem ze stojącym przed nią jesionem, na którym wisi drewniana kapliczka, tworzą uroczy obrazek.

Idziemy dalej za drogą. Po jakichś 500 metrach kończą się domy i za szlabanem zaczyna Popradzki Park Krajobrazowy. Wkrótce mijamy jeszcze jedną murowaną kapliczkę. Jej patronką jest św. Barbara. Kroczymy teraz wąskim traktem zwanym przez dawnych mieszkańców Ciasną Drogą. Nazwa odpowiednia, ale dziś nikt już jej nie używa. Mijamy most, wędrujemy jeszcze ok. pół km. Przy składzie drzewa droga rozgałęzia się. Zbaczamy w lewo do potoku, ale za potokiem nie skręcamy w lewo ponownie, tylko rozglądamy się uważnie. Przed nami stromo w górę ciągnie się niepozorna dróżka, zasłonięta gałęziami drzew, dlatego nie od razu można ją dojrzeć. Dróżka jest nierówna, zjeżdżona ciężkim sprzętem do ściągania drzewa, wypłukana przez wzbierające po deszczu wody, ale warto podejść nią jeszcze kilkaset metrów. W pewnym momencie rozgałęzia się, ale za chwilę obie jej odnogi schodzą się z powrotem. Trasa wiedzie nas do przepięknej polany. Jej dawna rusińska nazwa brzmiała Baraniszyna. Rozciąga się z niej widok na Pieniny, dobrze widać Trzy Korony, a dalej majestatyczne Tatry. Powyżej polany można podejść jeszcze kilkaset metrów i skręcić w lewo w las, ale bez kogoś, kto już zna tę trasę, trudno będzie trafić do właściwego celu wycieczki. Są nim kryjące się między drzewami pozostałości po dawnym gospodarstwie: podmurówka domu, zabudowań gospodarskich, studnia, stawik do moczenia lnu i wyraźnie wypłaszczony teren podwórka. Żeby je znaleźć, trzeba by wiedzieć, w którym momencie wejść w las. Zresztą takich miejsc jest w pobliżu kilka. Zupełnie przypadkiem można się natknąć na palenisko kuchenne itp. Sa to pamiątki czasów, kiedy Czarna Woda ciągnęła się aż dotąd i jeszcze dalej.

Na Baraniszynie jesteśmy 5km od początku naszej trasy i prawie 900m.n.p.m. Wprawni turyści posługując się mapą mogą stąd iść wyżej i znaleźć szlak na Radziejową. Tymczasem to koniec naszej wycieczki. Wracamy do Pienin po własnych śladach i po śladach Rusinów, których poznaliśmy trochę w trakcie wędrówki.

Wycieczka ta może być również rowerową, ale pamiętajcie, że podjazd pod Baraniszynę to odcinek typowo górski i trudny.

Rowerem w Pieniny


Rowerem w Pieniny

Obowiązkowy pieniński rowerowy nr 1 – ze Szczawnicy do Czerwonego Klasztoru – trasa łatwa i najpopularniejsza

Ze Szczawnicy do Czerwonego Klasztoru prowadzi oznakowana czerwonym szlakiem ścieżka pieszo-rowerowa biegnąca wzdłuż Dunajca. Zwana jest Drogą Pienińską. Turysta, który zamierza skorzystać z tej wycieczki, powinien pamiętać o zabraniu ze sobą dowodu osobistego lub paszportu, ponieważ mimo strefy Schengen i braku kontroli posiadanie dokumentów za granicą jest obowiązkowe. Na Słowacji obowiązkowy jest też kask. Wybierając tę popularną trasę należy wziąć pod uwagę duży ruch panujący na Drodze Pienińskiej. W weekendy i przez całe lato jest tam tłoczno, a co za tym idzie często niebezpiecznie. Różnica poziomów między poszczególnymi odcinkami jest minimalna, ale droga wiedzie nad urwiskiem. W Przełonie pomiędzy ścieżką a brzegiem Dunajca nie ma żadnych zabezpieczeń, barierek. Trasa jest urokliwa ale wybierając ją musisz zachować szczególną ostrożność, zwłaszcza zabierając ze sobą dzieci.

Ale dość straszenia. Mimo wszystko warto pojechać. Sama ścieżka pieszo-rowerowa swój początek ma w okolicy dolnej stacji kolejki linowej Palenica. Biegnie nad potokiem Grajcarek wzdłuż lewego brzegu. Trasa wyłożona jest kostką brukową. W niżnej Szczawnicy w pobliżu miejsca, gdzie Grajcarek wpada do Dunajca, ścieżka rowerowa skręca w kierunku ulicy Zyblikiewicza, gdzie zaczyna się Droga Pienińska. Biegnie ona w stronę granicy. Pojawienie się pierwszych oznakowań szlaku czerwonego oznacza początek najbardziej atrakcyjnego odcinka trasy. Tuż po minięciu przystani końcowej spływu Dunajca, naprzeciw cypla, od ścieżki pieszo-rowerowej odchodzi stroma droga prowadząca do schroniska Orlica położonego raptem kilkadziesiąt metrów powyżej, oraz niebieski szlak wiodący na Szafranówkę i dalej. Zaś na wspomnianym cyplu przed wielką powodzią, jaka nawiedziła Pieniny 1934r. stał tzw. biały domek, letniskowa posiadłość rodziny Wolskich. Obecnie część cypla stanowi teren rekreacyjny (np. dla opalających się) a pozostała jego część należy do Pienińskiego Parku Narodowego i jest ostoją przyrody, głównie ptactwa. W okolicy można spotkać np. bociana czarnego startującego do lotu właśnie z cypla. Mijając podjazd do schroniska Orlica i jadąc dalej, rowerzysta napotyka jeden z pawilonów wejściowych Pienińskiego Parku Narodowego. W środku znajduje się m.in. makieta Pienin z dobrze widoczną trasą spływu oraz wystawa poświęcona ekosystemowi leśnemu Pienin. Od pawilonu aż do ujścia Leśnickiego Potoku ścieżka pieszo-rowerowa jest wyasfaltowana. Potem na odcinku do Czerwonego Klasztoru staje się drogą szutrową.

Wkrótce po minięciu pawilonu po drugiej stronie drogi ulokowana jest mini przystań służąca do obsługi turystów korzystających z przeprawy międzybrzegowej i podążających ze Szczawnicy na Sokolicę lub z Sokolicy schodzących. Jadąc jakieś 300, 400 metrów dalej w kierunku granicy, warto zwrócić uwagę na przykutą do skały metalową tabliczkę. Tabliczka informuje o tym, jaki był poziom Dunajca podczas wspomnianej już powodzi 1934r. Kilkaset metrów dalej znajduje się obecne przejście graniczne pomiędzy Polską a Słowacją. Granicy można właściwie nie zauważyć, ponieważ należy ona do strefy Schengen. Wskazówką oznaczającą dawną granicę może być fakt, że w tamtym miejscu kończy się trasa słowackiego spływu Dunajcem. Tam słowaccy flisacy ładują swoje tratwy na samochody. Obok przystani stoją dorożkaże gotowi podwieźć turystę do pobliskiej Leśnicy. Zaraz za granicą stoi też słowacki pawilon wystawowy Pienińskiego Narodnego Parku.

Sama trasa Przełomu Dunajca, z którą prawie na całym odcinku pokrywa się omawiana tu ścieżka pieszo-rowerowa, została opisana tutaj. Warto jednak poznać kilka dodatkowych ciekawostek. Czy wiesz, że w Przełomie istniało niegdyś kilka schronisk turystycznych? M.in. Schronisko Zyblikiewicza (budowniczego Drogi Pienińskiej) i schronisko nazwane imieniem Henryka Sienkiewicza. W zasadzie budynki pełniły rolę karczm. Łodzie flisackie wiozące letników, gości szczawnickiego uzdrowiska, dobijały do brzegów i zatrzymywano się w karczmach na biesiadę. Spływ trwał wtedy (w XIXw.) nawet cały dzień. Dziś dobijanie do brzegu w Przełomie jest zabronione, poza przyczynami losowymi (np. w czasie burzy).

Między zamkami Czorsztyn i Dunajec


Rowerem udajemy się do miejscowości Czorsztyn, zwiedzamy ruiny zamku.  Następnie drogą przy zamku zjeżdżamy do jeziora, znajduje się tam przystań.  Statek „Dunajec” oraz statek „Halny”wykonują stałe rejsy między zamkami Czorsztyn i Niedzica. Przepływamy do miejscowości Niedzica – przystań znajduje się pod Zamkiem Dunajec. Zamek warto zwiedzić. Z Niedzicy powrót do miejsca zamieszkania bardzo widokową drogą asfaltową.
Statek „Dunajec” jest statkiem pasażerskim bocznokołowym tzn. napędzanym przez koła umieszczone po jego bokach, natomiast statek „Halny” jest napędzany klasycznie przez śrubę. Statki te na swój pokład zabierają około 100 osób każdy, a rejsy odbywają się co 20 minut. Każdy statek posiada pokład słoneczny, z którego można podziwiać piękną okolicę oraz pokład zadaszony, który gwarantuje komfort i wygodę w czasie niepogody. Na pokład możemy zabrać rowery, wózki dziecięce oraz inne niewielkie przedmioty. Przystań statków znajduje się w miejscowości Niedzica tuż pod zamkiem oraz w miejscowości Czorsztyn nieopodal przystani „Harnaś” do której prowadzi ścieżka z zamku w Czorsztynie.

CENNIK:

  • Dorośli – 7 zł od osoby (jedna strona) 14 zł w obydwie strony
  • Dzieci – od 4-15 lat 6 zł (jedna strona) 12 zł w obydwie strony
  • Dzieci do 4 lat GRATIS !

Rowerem pod górkę


Widokowo ale pod górkę: Szczawnica – Leśnica – Przełęcz pod Tokarnem – Wielki Lipnik – Czerwony Klasztor – Przełom Dunajca – Szczawnica

Pierwsze 4 kilometry tej wycieczki zostały opisane tutaj. Chcąc pojechać rowerem i skorzystać z tej trudniejszej opcji, w miejscu, gdzie Leśnicki Potok wpada do Dunajca, należy rowerem skręcić w kierunku Leśnicy. Opis Leśnicy jako miejscowości znajdziesz tutaj. Mijając Leśnicę i odchodzące od niej piesze szlaki górskie (w stronę Szczawnicy – żółty, w stronę Przełomu Dunajca – niebieski,  do Haligowiec – zielony), pojedziesz dalej drogą asfaltową. Szosa wznosi się coraz wyżej. Według znaku drogowego, nachylenie stoku wynosi w pewnym momencie 12%, dlatego też omawianą trasę uznajemy za ambitniejszą. Warto jednak przez te dwa, trzy kilometry pedałować ostrzej pod górę, bowiem nagrodą za wysiłek będą niesamowite widoki. Mijając Leśnicę w tyle za sobą pozostawiamy widok na masyw Bystrzyka i Sokolicę. Im wyżej, tym widok staje się jeszcze bogatszy. Gdy jesteśmy jakiś kilometr od najwyższego punktu, do którego mamy dotrzeć, w kompozycji z Bystrzykiem, Sokolicą pojawiają się Trzy Korony. Dotarcie na Przełęcz pod Tokarnią sprawia satysfakcję, ale i napawa niesamowitymi wrażeniami. Z Przełęczy widać m.in. Rabsztyn, Wysoki Wierch a w drugą stronę Weterny (Wietrzny) Wierch i w końcu imponujące słowackie Tatry Wysokie i Bielskie. Dla tego widoku warto się tu znaleźć o zachodzie słońca. W dole rozciąga się widok na Wielki Lipnik i drogę asfaltową wiodącą w kierunku Starej Lubowli. Na Leśnickim Sedle stoi budka z napojami i przekąskami. Czynna jest zwykle w ciągu dnia od późnej wiosny, przez lato do wczesnej jesieni.

Dalsza droga jest dla rowerzysty znacznie łatwiejsza, bo aż do samego Czerwonego Klasztoru prowadzi w zasadzie w dół. Najpierw zakolami zjeżdżamy do Wielkiego Lipnika, ciągnącej się przez kilka km zamieszkiwanej przez Łemków wołoskiej wsi, w której stoi greckokatolicka cerkiew św. Michała. Dalej droga prowadzi do Haligowiec, które z Leśnicą połączone są przez góry wspomnianym już zielonym szlakiem. Do Czerwonego Klasztoru docieramy na ok. 20 kilometrze naszej wycieczki. Na koniec do przejechania mamy już tylko malowniczy Przełom Dunajca. Jeśli przyjąć, że początek i koniec wycieczki znajduje się w centrum Szczawnicy – cała trasa ma ok. 32km i jest wspaniałą alternatywą dla wycieczki rowerowej samym Przełomem Dunajca. Nie ma na niej tłoku. Istnieje też możliwość podjazdu pod Tokarnię i powrotu tą samą drogą do Leśnicy. Powodzenia! Dajcie znać, jak było 🙂

Trzy Korony ze Sromowiec

Trzy Korony ze Sromowiec

Sromowce Niżne – Wąwóz Sobczański – Przełęcz Chwała Bogu – TRZY KORONY – Polana Ligarki – Sromowce Niżne ( Przejście przez kładkę i zakupy w Czerwonym Klasztorze)

( Jest to bardzo interesująca trasa okrężna, o długości ok. 6 km, gdzie różnica wzniesień wynosi ok. 540 m. Czas przejścia 3-4 godz.)

Wędrówka szlakiem górskim, po drodze grupa będzie zapoznawana z przyrodą i historią Pienińskiego Parku Narodowego, legendą o Św. Kindze i skrzydlatym bracie Cyprianie.

Trzy Korony z Krościenka

Trzy Korony z Krościenka

Krościenko n/D – Przełęcz Szopka ( Chwała Bogu) – TRZY KORONY – Krościenko n/ D ( zwiedzanie Muzeum PPN )

( Jest to jeden z najbardziej znanych i uczęszczanych szlaków przez turystów. Odległość 8 km, różnica wysokości 560 m , czas przejścia 4 godz.)

Sokola Perć

Sokola Perć

Dolna Szczawnica ( okolice schroniska Orlica) – Przeprawa Promowa – Sokolica – Czertezik – Góra Zamkowa (gdzie leżą ruiny zamku Św. Kingi) – TRZY KORONY – Przełęcz Chwała Bogu – Krościenko n/D ( zwiedzanie Muzeum PPN )
( Jest to trasa o długości ok. 10 km, gdzie różnica wzniesień wynosi ok. 540 m, czas przejścia 5 – 6 godz. Jest to jeden z najbardziej urozmaiconych szlaków w Pieninach, charakteryzuje się pięknymi widokami na Przełom Dunajca, Tatry i Zamagurze.

Grzbietem Pienin Czorsztyńskich

Grzbietem Pienin Czorsztyńskich

Przeł. Snozka – Czorsztyn – Hala Majerz – Przełęcz Osice – Macelak – Przełęcz Trzy Kopce – Przełęcz Szopka – TRZY KORONY – Krościenko n/D ( zwiedzanie Muzeum PPN )

Wycieczka grzbietem Pienin Czorsztyńskich. Są tam piękne widoki na Tatry, Gorce i Beskid Sądecki. Trasa przyjemna, choć dosyć długa, ale bez dużych skoków wysokości. Dł. Trasy 11 km, czas przejścia 5 godz